Menu

Blog dla siebie

Moje przemyślenia.

Pierwsze wyjście z mroku

nalogowiec

Ten blog nie ma na celu zdobycia obserwujących, dotarcia do ludzi, jedynie wyrzucenia własnych myśli i problemów.

 

Zacznijmy naszą przygodę od dzieciństwa. Byłem chyba jedną z niewielu osób, które faktycznie dostały pieniądze z komunii dla siebie i mogłem z nimi zrobić co chciałem. Mój wybór był prosty, w latach 90-tych komputer to było coś, po uzbieraniu odpowiedniej sumy, razem z bratem zakupiliśmy pierwszy komputer. Wydatek był ogromny (około 1500 zł), zwłaszcza że nie otrzymywaliśmy kieszonkowego od rodziców, jedynie raz na jakieś pół roku 50 lub 100 zł od dziadków. Komputer był chyba jedyną rzeczą, która była w domu nowa. Niedługo po zakupie nastały ciężkie czasy - czas przemian ekonomicznych i kryzysu. Firma, w której pracowali rodzice upadła, pozostawiając 5 osobową rodzinę na utrzymaniu renty babci i tego co udało się wyhodować w oborze i zebrać z pola i grządek. Mój brat nie miał ręki do pieniędzy, nie potrafił oszczędzić nic dla siebie, zawsze miał maksymalnie 200zł a i to rzadko kiedy, nie miał żadnego celu, na który mógł zbierać. Ja byłem nieco inny, potrafiłem odmówić sobie niemal wszystkiego, byle mieć pieniądze, uzbierać więcej i po kilku latach wymienić komputer. Ale mniejsza z tym, głównie chodzi mi o to, że w czasie gdy byliśmy na utrzymaniu babci, rodzicom wielokrotnie brakowało pieniędzy żeby opłacić rachunki. Wiedzieli, że mam pieniądze i pożyczali ode mnie, za moją zgodą. Wszystko zawsze oddali, czasem po 2 miesiącach, czasem po pół roku, jednak wiedziałem że odzyskam swoje pieniądze. Problem w tym, że już w wieku 6 lat moim największym marzeniem było pójście na studia, żeby mieć dobrą pracę i pieniądze. To marzenie,w  połączeniu z biedą, w jakiej zaczęliśmy żyć, pożyczanie pieniędzy od rodziców, sprawiło że jestem osobą bardzo oszczędną. Będąc dorosły nie potrafię wydać pieniędzy na siebie. Jedynym odstępstwem jest książka, którą starałem się kupować raz w miesiącu, jednak aktualnie mnie na to nie stać i mam pilniejsze wydatki.

Wracając do przeszłości, jesteś najniższym, najchudszym, najmniejszym i najbiedniejszym chłopcem w klasie. Nosisz ciuchy po bracie, kuzynach (do dziś z resztą mam uraz do kupowania nowych ciuchów i jak jakiś kupię to mogę go nosić latami). Do tego w 4 klasie podstawówki dochodzi nowy chłopak - Łukasz.

O nim będzie kolejny wpis.

Komentarze (1)

Dodaj komentarz
  • andzia_gr

    Pisz, pisz ... a ja ... poczytam troszeczkę
    Pozdrawiam

© Blog dla siebie
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci